11 lipca 2011

w naszą drugą rocznicę

..."nie straszne mi przemijanie
gdy z Tobą tylko przemijam".

[Daniel Główczyk]

Zawsze bałam się przemijania. Nadal się boję. Ale teraz rozumiem, co miała na myśli Poświatowska, pisząc: 

"miłość
tak - ona jedna
nie podlega upływowi czasu
trwa
jeśli jest - jest wieczna".

Teraz wiem, że tak naprawdę bałam się samotności.
A przemijanie może być piękne. Przemijanie może być trwaniem. Tworzeniem. 

Dziękuję za to, co zbudowaliśmy. Za to, co czasem burzymy. Za to, co odbudowujemy.
Za miłość, co "maluje na kolorowo ponure cienie życia" [Nuria Amat].

10 lipca 2011

Chłód, ignorancja, lekceważenie, dystans. Zamiast rozmowy - monolog. Sucha analiza. Podsumowanie mego obecnego stanu istnienia. Moje życie streszczone w oziębłym wykładzie, uczucia, starania, moje rozpacz i nadzieja moja - pominięte, zagubione na liście dobrych rad i powinności. Ja - zdiagnozowana, zdefiniowana, określona - więc chyba już niepotrzebna. Z premedytacją przemilczana moja obecność. Zredukowana do bilansu zysków i strat. (Same straty przynoszę.) Jakbym rozmawiała z doradcą finansowym, który wylicza moją (nie)zdolność kredytową, podpowiada najkorzystniejsze oprocentowanie na dalszą drogę życia, które ma mnie wyciągnąć z tego potężnego debetu.

***
Ilekroć przychodzę na jej grób, powtarzam to samo: Ty byś mnie zrozumiała, mamo.