31 marca 2006

Ufff... prawie skończyłam pisać pracę... Rozpisałam się, aż za bardzo.  Nie wiem, jaką to ma wartość naukową, bo strasznie egoistycznie do tego podeszłam - tzn. częściej pisałam, jak czułam... Przecież my, poloniści, powinniśmy przekładać język poetycki z mythosu na logos, a ja mam wrażenie, że jeszcze bardziej to komplikuję... W każdym razie to bardziej przedmiot dopasowywał się do mojego podmiotu twórczego niż na odwrót i Ingarden byłby ze mnie dumny...:)) [<---Tak sobie wmawiaj:))] _^_ ...

29 marca 2006

z "Próchna" :]

-Kawiarni...! - zakrzyknął Jelsky uderzając pięścią w błyszczący blat stołu.
-Co tam kawiarni... Pubów nam trzeba!! - przekrzyczał go Kunicki, oblewając jednocześnie piwem :)
-Rutyny...!! - krzyknęły jednogłośnie Oleńka i Gosia.
I poszły.
:)
(...notkę sponsoruje lektura Próchna W. Berenta, Młoda Polska oraz dekadencki nastrój deszczowego Krakowa:))