9 lipca 2010

myśl wychwycona

"Weź każdy swój dzień i zamień go w życie!"

Michael McGowan, One Week, 2008.

5 lipca 2010

Długie i ciepłe wieczory lipcowe przepełnione spokojem i łagodnością - uwielbiam je. Oto nadeszły. Wszyscy mówią też, że są wakacje. A co to są wakacje...? Ja już dawno przestałam odróżniać specyfikę wakacyjnych miesięcy od reszty roku... Wszyscy dookoła mówią, że mogą wreszcie odpocząć, a ja czuję, że nie mogę zwolnić tempa i muszę być silna i wytrwała, by mieć siłę szukać... 
Jest mi ciężko, ale staram się tego nie okazywać. Jest nam ciężko. Staramy się nie zwariować i żyć - mimo wszystko - tak, jak chcemy. Spotykać się ze znajomymi, włóczyć po mieście, wychodzić jak najwięcej z domu, mieć czas na  książki, filmy, spacery  i wygospodarowywać pieniądze także na niekonieczne rzeczy (dwudziestą piątą bluzeczkę, dziesiątą sukienkę, pięćdziesiątą parę kolczyków - jak widać niekonieczne rzeczy dotyczą głównie mnie!). 
I mimo wszystko - budujemy dom. Uparliśmy się. Bardzo pomaga nam rodzina - i finansowo, i fizycznie. Choć to dopiero prace nad wylewka pod fundament - to i tak cieszy.
A na jeszcze większe pocieszenie: tarta czekoladowa. Mój drugi raz - tym razem znalazłam sposób na to, by spód ładnie uformować. 
 A to poprzednia próba. Nie była taka ładna ;).