16 stycznia 2010

z ogłoszeń parafialnych

"...dalszy ciąg wizyty duszpasterskiej: w tym tygodniu od Państwa P. na Koconiu do Baru Pod Dębami."
.....

doniesienia z ĆwirkOlandii :o)

Przestały nam wystarczać dotychczasowe przestrzenie. Gardzimy wielką szafą, na której zabezpieczone są wszystkie wystające kanty, a tynk ze ściany z nią sąsiadującej już zjadłyśmy. Jedyne co można zrobić, to rozdrabniać swoje dawne zaschnięte kupy, których właścicielka nie zdążyła jeszcze zebrać (kto by tam za nami nadążył) i pozrzucać je na dywan. Ale to ostatecznie mało zajmujące. Powierzchnia szafy jest za twarda do pogryzienia. Co prawda są tam poustawiane śliczne słomkowe pudełka na płyty CD z nieoszlifowanymi jeszcze krawędziami, ale jakoś ciężko nam to idzie... Nudzimy się. Odkryłyśmy za to istny raj na półce o kilka skrzydeł dalej. Kiedyś się jej baliśmy, ale teraz stwierdziliśmy, że jest bezpieczna. Dziesiątki wystających kształtów odpowiednio twardych, idealnych do zdziobania, do rozdrobnienia. Za to właśnie kochamy książki.
Najpierw przylatujemy spokojnie - ot tak i siedzimy sobie jak gdyby nigdy nic. Odpoczywamy.

...a gdy już ten okularnik na nas nie patrzy, wkraczamy do akcji. Yeeeeeeeaaach!!!!!!!!!
Dodatkowo odkryliśmy (właściwie to ja - Klarysa) prawdziwy rarytas:  krawędź ściany pokryty warstwą pysznego tynku!!! Przebiegający tuż tuż nad moim dziobem. Praktycznie na linii dzioba. Życie jest piękne, ćwir, ćwir... :o)
Pozdrawiamy!
Klarysa i Ćwirek