"Gdy będziecie na Marsie i usłyszycie takie wyrazy jak Piotr i dziad, to wiedzcie, że to są nasze polskie wyrazy, z naszą jedynie polską, specyficzną cechą, czyli z przegłosem lechickim!! To jest niesamowite!!" - takie teksty euforycznego podziwu wykrzykiwał nam dziś Pan prof. Z. na historii języka przy co drugiej polskiej nazwie własnej, bądź osobowej wystękanej przez ofiarę, na którą padło czytanie Bulli Gnieźnieńskiej w oryginalnym jej zapisie... Boki zrywaliśmy z Hanką i Damianem w ostatniej ławce:) Tak dzielnie wczoraj przygotowywałam referat, a Pani Sz. się rozchorowała i nic z moich popisów... A Pana W. to tylko kochać:)) Jak ja uwielbiam te jego dyskusje:) W pierwszej ławce na literaturze pozytywizmu i Młodej Polski siedzą sobie dwie cudowne Oleńki (pozdrawiam Cię, Oleńko:-) i nieśmiało próbują włączać do rozmowy (monologu pana profesora?:) I tak: "Dlaczego państwo potwornie się nudzili, podczas czytania Próchna? :-D I pytanie pedagogiczne: Ile osób przeczytało Próchno?:-)) (...) Ja Was pozabijam :))"
W Próchnie podobał mi się ten wykrzyknik: -Kawiarni! ^_^ Pan profesor ma rację - bardzo to nam bliskie siedzenie po kawiarniach, tudzież pubach i narzekanie na życie, co też zrobiłyśmy po zajęciach z Renatą ^_^ Taka epoka... W średniowieczu się modliło, w baroku wyczekiwało śmierci, w romantyzmie - żyło gwałtownie i z pasją, a Młoda Polska to kawiarnie i upajanie się klimatem miasta, będącego sercem Polski Młodej ;-P. Wygłupiam się, ale naprawdę tak mam, że jak się zagłębiam w jakiejś epoce, to tak nasiąkam tą literaturą i jej atmosferą, mimowolnie i podświadomie. A może to nie wina baroku, tylko po prostu człowiek myśli już tylko o śmierci, jak ma się uczyć do egzaminu poprawkowego ze staropolskiej...
....^_^ Wiersz dla H.:
W Próchnie podobał mi się ten wykrzyknik: -Kawiarni! ^_^ Pan profesor ma rację - bardzo to nam bliskie siedzenie po kawiarniach, tudzież pubach i narzekanie na życie, co też zrobiłyśmy po zajęciach z Renatą ^_^ Taka epoka... W średniowieczu się modliło, w baroku wyczekiwało śmierci, w romantyzmie - żyło gwałtownie i z pasją, a Młoda Polska to kawiarnie i upajanie się klimatem miasta, będącego sercem Polski Młodej ;-P. Wygłupiam się, ale naprawdę tak mam, że jak się zagłębiam w jakiejś epoce, to tak nasiąkam tą literaturą i jej atmosferą, mimowolnie i podświadomie. A może to nie wina baroku, tylko po prostu człowiek myśli już tylko o śmierci, jak ma się uczyć do egzaminu poprawkowego ze staropolskiej...
....^_^ Wiersz dla H.:
A słowo z ciemności wyjawione było gruszka
Krążyłem dokoła niego podskakując to próbując skrzydełek.
Ale kiedy już-już piłem z niego słodycz oddaliło się.
Więc ja do cukrówki - wtedy kąt ogrodu,
złuszczona biała farba drewnianych okiennic,
krzak dereniu i szelest przeminionych ludzi.
Więc ja do sapieżanki - wtedy zaraz pole
za tym, nie innym, płotem, ruczaj, okolica.
Więc ja do ulęgałki, do bery i do bergamoty.
Na nic. Między mną i gruszką ekwipaże, kraje,
I tak już będę żyć, zaczarowany.
(Czesław Miłosz, Po ziemi naszej)
... ^_^...
Krążyłem dokoła niego podskakując to próbując skrzydełek.
Ale kiedy już-już piłem z niego słodycz oddaliło się.
Więc ja do cukrówki - wtedy kąt ogrodu,
złuszczona biała farba drewnianych okiennic,
krzak dereniu i szelest przeminionych ludzi.
Więc ja do sapieżanki - wtedy zaraz pole
za tym, nie innym, płotem, ruczaj, okolica.
Więc ja do ulęgałki, do bery i do bergamoty.
Na nic. Między mną i gruszką ekwipaże, kraje,
I tak już będę żyć, zaczarowany.
(Czesław Miłosz, Po ziemi naszej)
... ^_^...
Tak sobie wczoraj ten referat robię, a tu taki wiersz :-) A ten dzień dzisiejszy cieplejszy dzięki Tobie, H. Strasznie przemarzłam. Gdyby nie wiatr... - a ma tak jeszcze powiać. Byle do ślubu Krzysztofa i Julii zrobiło się ciepło ^_--.